Hong Kong

 
 

Do Hong Kong u przyjechaliśmy nie planowanie. Mianowicie musieliśmy opuścić Chiny, żeby wyjechać przed zakończeniem pierwszej wizy. Dalszy plan był na Chiny zachodnie, ale po miesiącu tułaczki w tym kraju mieliśmy po prostu dość- nieustanna biegunka, pełno chińczyków, tłumy, niemoc w porozumiewaniu się i cały czas to samo jedzenie. Chińczycy chyba inaczej myślą, czasami jak nie mamy pod ręką translatora, to próbujemy dogadać się za pomocą języka ciała- nie działa. Po prostu jesteśmy zbyt inni. Wiza dobiegała końca a my musieliśmy szybko podjąć decyzję- padło na Hong Kong. Trasa autostopowa przebiegła gładko. Po dwóch dniach udało nam się dojechać. Na granicy nie było żadnych problemów. Początek podobny jak w Chinach, od razu poszliśmy do znanego wszystkim fast foodu MacDonalda.

 

Hong Kong według nas to zupełnie inna bajka niż całe Chiny. Ceny są kosmicznie wysokie, produkty spożywcze są zupełnie innych marek, są bardziej zbliżone do europejskich niż do azjatyckim. Jak się okazało jak ktoś zna miasto to można kupić dobre produkty w niższych cenach, ale dla osób, które są tylko przejezdnymi to wygląda to naprawdę drogo. Dla przykładu chleb w przeliczeniu na naszą walutę kosztuję około 13 zł i wcale nie jest taki dobry jak w Polsce, mleko około 10 zł, nawet owoce i warzywa są bardzo zdrowie. Większość produktów sprowadzanych jest z Australii, Nowej Zelandii, i innych zakątów świata. Hong Kong od Chin różni się również tym, że tutaj każda toaleta, jest wyposażona w papier toaletowy, jest w niej czysto i często nawet pachnie. Na ulicach większość sklepów na pierwszy rzut oka to galerie z bardzo drogimi markami odzieżowymi i salony kosmicznie drogich samochód. Kiedy patrzy się nawet na ludzi to większość z nich jest ubrana elegancko, w garnitury, lub drogie ubrania. Jeszcze jedna uwaga, która nie dawała nam spokoju- na ulicach jest ogromna liczba białych ludzi. Słyszeliśmy, że Hong Kong to raj podatkowy, ale bez przesady, co sprowadziło tutaj aż tylu białych ludzi. Doszliśmy do wniosku, że to interesy.  Tutaj wszyscy mówią po angielsku, a Hong Kong to wrota, otwarte na całą Azję.

 

Kiedy idzie się głównymi ulicami, które są bardzo luksusowe, zawsze można skręcić w bok, w małe uliczki, które wyglądają jak targi i już jesteśmy w Azji. Różnica jest tylko w cenach, bo jest drożej, ale poza tym to już całkiem jakby się było w Chinach.

Teraz jak sobie poradziliśmy z noclegami. Oczywiście będąc jeszcze w Chinach wysłałam milion zapytań na CS. Niestety nikt nie odpowiedział pozytywnie. Na mapie poszukaliśmy plaż i postanowiliśmy, że tam będziemy spać. Z Dworca autobusowego wsiedliśmy w autobus nr. 6 albo 6X ( oba tam dojeżdżały) i wysiedliśmy na przystanku … tuż obok plaży. Swoją drogą, wszystkie autobusy miejskie i tramwaje w Hong Kongu są dwupiętrowe. Nasza plaża, okazała się lepsza niż oczekiwaliśmy. Plaża sama w sobie ładna, nie aż tak zatłoczona z bardzo dobrym zapleczem sanitarnym. Z tylu plaży znajdował się budynek z prysznicami i toaletami, w którym było czysto i nie brakowało papieru. Cóż- jesteśmy w domu. Na naszej plaży postanowiliśmy się zadomowić i spędzić przyszłe dni.

 

Po dwudniowym odpoczynku na plaży postanowiliśmy zająć się naszym transportem na Tajwan. Wymyśleliśmy, że czas spróbować jachtostopu. Udaliśmy się do Portu CARGO, gdzie przypływają statki towarowe , jednak totalnie nie wpuszczają tam ludzi z zewnątrz. Postanowiliśmy pojechać do innych portów pasażerskich- tez nie działało. Wybraliśmy chyba zły kawałek lądu, bo naprawdę było ciężko. Nie było jak dostać się do prywatnych statków, które cumują swoje łódki w portach w Hong Kongu. Tych portów chyba jest tutaj za dużo. Nie zniechęcaliśmy się, spróbujemy gdzie indziej, może na Filipinach? Udało się za to kupić tani lot do Taipei. Za przelot w jedną stronę zapłaciliśmy około 200 zł za jedną osobę. Kupiliśmy bilety linii lotniczych Hong Kong airlines. Sprawdzaliśmy różne połączenia, ale to było najtańszą z opcji.

Po udanych „zakupach lotniczych” wróciliśmy na naszą plaże. Dodam, ze było na nawet Wi-Fi.

W planach mieliśmy zostać tutaj aż do naszego wylotu. Wszystko zmieniło się kiedy spotkaliśmy Polaków- Daniela i Wiktorię, którzy mieszkają tu od 2 lat. Po wspólnych rozmowach, zaprosili nas do siebie do domu i zaproponowali nocleg. Serce rośni, kiedy spotyka się takich ludzi, a duma rozpiera kiedy są to nasi rodacy.

 

Kiedy mieliśmy już zakwaterowanie i przewodników Hong Kong nabrał zupełnie innego wymiaru!

Zobaczyliśmy to miasto od innej strony- tej nocnej- tej lepszej! Mnogość oświetlonych wysokich wieżowców robi wrażenie w porównaniu do widoków za dnia. Dzięki Wiktorii i Danielowi zobaczyliśmy nocne bazarki, ponoć najdłuższe ruchome schody, mnóstwo klimatycznych knajpek, (specjałów każdej narodowości), show świetlne na wieżowcach po drugiej stronie rzeki oraz piękne widoki z pobliskich wzgórz. Przez dwa dni czuliśmy się jak u starych dobrych znajomych!

Podsumowując Hong Kong to miasto pełne luksusowych samochodów, galerii, marek i pełne bogatych ludzi. Czy nam się podobało?- Tak. Czy wrócilibyśmy tam drugi raz?- Nie. Chyba, że w odwiedziny do Daniela i Wiktorii : )

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *